Źródło: Wikipedia.org
Nikt się tego nie spodziewał. Gdy w sieci pojawiła się informacja, że żona jednego z czołowych polityków Prawa i Sprawiedliwości gra z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, internet na chwilę wstrzymał oddech. A potem — jak to zwykle bywa — ruszyła lawina komentarzy. Jedni bili brawo, inni przecierali oczy ze zdumienia. Jeszcze inni pytali wprost: „A co na to Łukasz Schreiber?”
Suknia ślubna, emocje i… WOŚP
Weronika Schreiber, żona byłego ministra w rządzie Mateusza Morawieckiego, postanowiła wesprzeć tegoroczny finał WOŚP w wyjątkowy sposób. Na aukcję trafiła jedna z jej sukien ślubnych — kreacja, która dla wielu kobiet ma wartość nie tylko materialną, ale przede wszystkim symboliczną.
— To nie była łatwa decyzja, bo ta suknia wiąże się z ogromnymi emocjami. Ale właśnie dlatego uznałam, że może zrobić coś dobrego — mówi Weronika Schreiber w rozmowie z „Faktem”.
Publiczność? Zaskoczona. Internauci? Podzieleni. Ale jedno trzeba przyznać: o tej aukcji zrobiło się głośno. I dokładnie o to chodziło.

Źródło: Facebook / @Marianna Schreiber
„Rozmawiałam z mężem. Zawsze mnie wspiera”
W całej historii najbardziej intrygowało jedno pytanie: jak na gest żony reaguje Łukasz Schreiber, polityk kojarzony ze środowiskiem, które od lat krytycznie odnosi się do działań fundacji Jurka Owsiaka?
— Decyzję przedyskutowałam z mężem. On zawsze mnie wspiera i kibicuje moim działaniom. To dla mnie bardzo ważne — przyznaje Weronika Schreiber.
Krótko, konkretnie, bez politycznych fajerwerków. I to właśnie ten ton najbardziej zaskoczył opinię publiczną. Bez deklaracji ideologicznych. Bez manifestów. Jest gest — i jest pomoc.

Źródło: Facebook / @Łukasz Schreiber
„Zdrowe brzuszki naszych dzieci” ponad podziałami?
Tegoroczny finał WOŚP odbywa się pod hasłem „Zdrowe brzuszki naszych dzieci” i skupia się na diagnostyce oraz leczeniu chorób przewodu pokarmowego u najmłodszych pacjentów. To temat, który — jak mówią lekarze — dotyka tysięcy rodzin w całej Polsce.
— Kiedy widzi się chore dziecko w szpitalu, cała polityka przestaje mieć znaczenie — komentuje anonimowo jeden z pediatrów z warszawskiego szpitala. — Liczy się sprzęt, czas i pieniądze. Reszta to tło.
Podobnie myślą internauci. Pod postami o aukcji Weroniki Schreiber pojawiają się komentarze:
„Brawo za odwagę”, „W końcu ktoś normalny”, „Pomoc to pomoc, nieważne skąd”. Oczywiście nie brakuje też krytyków, ale nawet oni przyznają: gest jest nietypowy.
„To nie ma nic wspólnego z polityką”
Sama zainteresowana stanowczo podkreśla, że jej decyzja nie jest manifestem ani próbą prowokacji.
— Od najmłodszych lat kieruję się chęcią niesienia pomocy. Tak mnie wychowali rodzice. To nie ma nic wspólnego z polityką — po prostu chcę pomóc chorym dzieciom — mówi.
I dodaje coś, co wybrzmiewa szczególnie mocno:
— Sama wiem, czym są szpitale i walka o zdrowie — własna albo kogoś bliskiego. Każdy, kto przez to przechodzi, jest dla mnie bohaterem.
Trudno przejść obok tych słów obojętnie.
Aukcja dopiero się rozkręca
Na razie cena sukni oscyluje wokół 300 zł, ale licytacja potrwa do 29 stycznia. Organizatorzy nie mają wątpliwości: końcówka może przynieść emocjonujący finał. A każda kolejna złotówka to realna pomoc.
— Nie chodzi o samą suknię. Chodzi o impuls — mówi nam jeden z wolontariuszy WOŚP. — Jeśli ktoś znany pokazuje, że można pomagać mimo różnic, ludzie zaczynają myśleć inaczej.
Moment, który zostaje w głowie
Czy ten gest coś zmieni? Czy przełamie stereotypy? A może za tydzień nikt nie będzie już o nim pamiętał? Jedno jest pewne — przez chwilę wszyscy mówili o pomocy, a nie o sporach. I to już coś.
A Ty?
Jak odbierasz decyzję Weroniki Schreiber? Czy pomoc charytatywna powinna być wolna od politycznych etykietek?

Cześć! Nazywam się Robert Żyła i jestem dziennikarzem w RelNews. Na co dzień zajmuję się tworzeniem treści, które pomagają czytelnikom lepiej zrozumieć otaczający nas świat — od aktualnych wydarzeń społecznych po inspirujące historie ludzi z pasją .
W pracy stawiam na rzetelność, klarowność i nowoczesne podejście do informacji. Lubię łączyć klasyczny styl dziennikarski z nowymi formami przekazu — czy to w reportażu, wywiadzie czy analizie.
Najbardziej cenię sobie moment, gdy dobrze zadane pytanie prowadzi do szczerej, poruszającej odpowiedzi. Poza redakcją interesuję się fotografią, mediami cyfrowymi i podróżami — bo wierzę, że każdy nowy kadr i każda rozmowa uczą mnie czegoś o świecie i o sobie..
