Miliony na szali. Ziobro pod ścianą po ruchu marszałka Sejmu

Zbigniew Ziobro

Źródło: Tomasz Gzell / PAP

Jeszcze niedawno był jednym z najpotężniejszych ludzi w państwie. Teraz liczy się każdy dzień i każde złotówka. Zbigniew Ziobro znalazł się w sytuacji, której nikt się nie spodziewał — i wszystko wskazuje na to, że może go to bardzo drogo kosztować.

Nieobecność, która przestała być tylko formalnością

Z jednej strony mamy przepisy, z drugiej — polityczną rzeczywistość. A pomiędzy nimi Zbigniewa Ziobrę, który od dłuższego czasu nie pojawia się na posiedzeniach Sejmu. Co więcej, jak wiadomo, obecnie przebywa on na Węgrzech, gdzie uzyskał azyl polityczny. Jednak sam fakt nieobecności to jedno, natomiast brak usprawiedliwienia — to już zupełnie inna historia.

Tymczasem 28 stycznia minął ustawowy, siedmiodniowy termin, w którym poseł PiS mógł wyjaśnić swoją absencję. Mimo to żaden dokument nie wpłynął do Kancelarii Sejmu. W związku z tym marszałek nie miał już pola manewru.

„Terminy są jasne. Jeżeli ktoś ich nie dotrzymuje, musimy reagować” — usłyszeliśmy nieoficjalnie w sejmowych kuluarach.

Źródło: X / @tvn24

Czarzasty reaguje, komisja wchodzi do gry

Dlatego właśnie Włodzimierz Czarzasty postanowił działać. Już następnego dnia poinformował, że przekazał sprawę komisji regulaminowej, na czele której stoi Jarosław Urbaniak z KO. Co istotne, komisja nie tylko może, ale wręcz musi zająć się sprawą.

Zgodnie z procedurą możliwe są trzy warianty: zwrócenie uwagi, upomnienie albo nagana. Jednak — i tu pojawia się kluczowy moment — to dopiero początek całej sekwencji wydarzeń.

„Gdy komisja przedstawi swoje stanowisko, poseł Ziobro będzie mógł się odwołać” — podkreślał marszałek. — „Jeżeli jednak tego nie zrobi, sprawa trafi do Prezydium Sejmu”.

A to oznacza realne konsekwencje finansowe.

Od tysięcy do… 1350 zł miesięcznie

W normalnych warunkach poseł otrzymuje 13 467,92 zł brutto uposażenia oraz 4208,73 zł brutto diety parlamentarnej. Jednak w tym przypadku sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Jeżeli procedura ruszy pełną parą, Ziobro może stracić dietę w całości, a jego uposażenie zostanie obniżone do jednej dziesiątej, czyli 1350 zł brutto miesięcznie.

Co więcej, pieniądze są odbierane już teraz. Najpierw, przez pierwsze trzy dni nieusprawiedliwionej nieobecności, z konta posła znika 588 zł dziennie. Jednak później stawka gwałtownie rośnie.

Każdy kolejny dzień posiedzenia Sejmu oznacza bowiem potrącenie nawet 3534 zł. Innymi słowy — im dłużej trwa absencja, tym bardziej rośnie rachunek.

„To nie jest symboliczna kara. To finansowy nokaut” — komentuje politolog dr Marek Wójcik. — „Zwłaszcza że przepisy są jednoznaczne”.

Prawo działa automatycznie, emocje rosną

Znowelizowane regulacje mówią jasno: jeśli poseł opuści 18 kolejnych dni posiedzeń Sejmu bez usprawiedliwienia, sankcje obowiązują aż do momentu jego powrotu na salę obrad. Co istotne, przepisy nie przewidują wyjątków „z powodów politycznych”.

Dlatego też w Sejmie słychać coraz więcej głosów, że sprawa Ziobry stała się testem dla państwa prawa. Jednocześnie w mediach społecznościowych wrze. Jedni piszą o sprawiedliwości, inni o politycznej zemście. Tymczasem zegar tyka.

„To moment, w którym teoria spotyka się z praktyką” — mówi jeden z konstytucjonalistów. — „Albo prawo obowiązuje wszystkich, albo nikogo”.

Źródło: X / @se_pl

Co dalej? Pytanie bez łatwej odpowiedzi

Czy Ziobro zdecyduje się na odwołanie? A może wróci do Sejmu, by zatrzymać finansową lawinę? Na razie odpowiedzi brak. Jedno jest jednak pewne: ta sprawa nie zniknie z nagłówków.

Bo gdy w grę wchodzą polityka, prawo i pieniądze — emocje zawsze są ogromne.

A Ty co o tym myślisz? Sprawiedliwe konsekwencje czy zbyt daleko idąca sankcja?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *