Patologia w Sejmie Czarzastego: lobbystka zbrojeniowa w roli asystentki posła

Zgromadzenie_posłów_i_senatorów_22_grudnia_2015_01

Źródło: Wikipedia.org

Sejm. Miejsce debat, ustaw i poważnych decyzji. A czasem… dziwnych układów i niejasnych powiązań. Tak przynajmniej wygląda to w przypadku Anny Garwolińskiej – lobbystki branży zbrojeniowej, która w tej kadencji Sejmu zasiadała na komisji obrony narodowej… jako asystentka posła KO Bogusława Wołoszańskiego.

Siedem wizyt, dwa światy

Lista obecności Garwolińskiej robi wrażenie. Pięć razy pojawiła się w Sejmie jako asystentka posła, a dwa razy – jako przedstawicielka prywatnej firmy zbrojeniowej Wifama. Niby nic nadzwyczajnego, prawda? Tyle że w tych dwóch przypadkach była jednocześnie w komisji obrony – debatowała, obserwowała, notowała. A potem, cztery miesiące po ostatniej wizycie, Wifama podpisała list intencyjny z państwową Agencją Rozwoju Przemysłu. Czy to zwykły przypadek, czy „skuteczny networking”?

„To jest moment, gdy zaczynasz się zastanawiać, kto naprawdę rządzi na komisjach” – komentuje anonimowy pracownik Sejmu. – „Nie spodziewałem się, że ktoś może jednocześnie pełnić rolę asystenta posła i reprezentować prywatną firmę zbrojeniową. To wygląda jak scena z filmu.”

Kto kogo zaprosił?

Poseł PiS Paweł Jabłoński postanowił sprawę dokładnie zbadać i wysłał do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego oficjalne pismo. Pytał m.in., czy Garwolińska może w Sejmie być jednocześnie asystentką posła i lobbystką. Powoływał się też na fakt, że prowadzi własną firmę konsultingową wpisaną do rejestru podmiotów wykonujących działalność lobbingową.

Odpowiedź Kancelarii Sejmu? Dwuznaczna. „Wykonywanie działalności lobbingowej nie wyklucza uczestnictwa w pracach Sejmu w innym charakterze (w tym asystentki społecznej posła)” – napisał wiceszef Kancelarii Jerzy Woźniak. Tak, dobrze czytacie – prawo pozwala na łączenie takich ról.

Źródło: Radio ZET / YouTube

Dwuznaczna obecność

Podczas dwóch wizyt w charakterze pełnomocnika Wifamy, Garwolińska była obecna na obradach komisji obrony. Oficjalnie działała w imieniu prywatnej firmy, ale… jej udział „wynikał z aktywności posła Wołoszańskiego”. Krótko mówiąc: jedno ciało, dwie funkcje, jeden Sejm.

„Nie wiem, czy to jest etyczne, czy nie, ale wygląda to przynajmniej dziwnie” – komentuje ekspert ds. lobbingu. – „Łączenie roli lobbysty i asystenta posła w tak newralgicznej komisji rodzi poważne pytania o konflikt interesów.”

Źródło: Wikipedia.org

Sukces po cichu

Cztery miesiące po ostatniej wizycie Garwolińskiej w Sejmie Wifama podpisała list intencyjny z Agencją Rozwoju Przemysłu. W komunikacie ARP podkreślono, że chodzi o „rozbudowę i dywersyfikację krajowych mocy produkcyjnych w zakresie obronności i wdrażania technologii dual-use”. Brzmi poważnie, ale patrząc na przebieg wydarzeń, łatwo dostrzec powiązania.

Na dodatek konflikt interesów był niemal oczywisty: członkiem zarządu Wifamy była Anna Krawczyńska-Nowak, która równocześnie pracowała w ARP TFI. „To jest sytuacja, która powinna wywołać alarm” – mówi jeden z byłych pracowników resortu obrony. – „Bo tu nie chodzi tylko o listy intencyjne, tylko o realne pieniądze i kontrakty państwowe.”

Sejm czy scena teatru?

Sprawa Garwolińskiej pokazuje jedno: czasem Sejm przypomina bardziej scenę teatralną niż miejsce poważnych debat. Lobbystka w roli asystenta, biznes wkradający się w obrady komisji, państwowe instytucje w tle… To obraz, który niepokoi niejednego obywatela.

„Ja po prostu patrzyłem i myślałem: serio? To się dzieje naprawdę?” – mówi jeden ze stałych bywalców Sejmu. – „Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać.”

A Ty co o tym myślisz? Czy takie układy w Sejmie są normalne, czy raczej powinniśmy głośno pytać: gdzie kończy się etyka, a zaczyna polityka?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *