Źródło: Jarek Praszkiewicz / PAP
Poniedziałkowy wieczór miał być spokojny. Kolejna konferencja, kolejny lakoniczny komunikat. A jednak – nagle zrobiło się głośno. Karol Nawrocki ułaskawił trzy osoby. Trzy historie, trzy dramaty, trzy różne drogi do tej samej decyzji. I jedna wielka burza pytań.
Rzecznik prezydenta, Rafał Leśkiewicz, tłumaczył wszystko chłodnym, urzędowym tonem. Ale między wierszami było czuć napięcie. „Prezydent kierował się względami humanitarnymi, pozytywnymi opiniami sądów oraz wnioskami Prokuratora Generalnego” – mówił. Brzmi jak formułka? Może. Ale to, co kryje się za tymi słowami, już takie proste nie jest.
Źródło: X / @LeskiewiczRafa
Trzy wyroki. Trzy ludzkie tragedie.
Pierwsza sprawa dotyczyła człowieka skazanego za nieumyślne sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym. Brzmi sucho. Przerażająco sucho. A za tym kryje się dramat: wypadek, ofiary, ból rodzin, trauma sprawcy.
W komunikacie czytamy o „bardzo trudnej sytuacji zdrowotnej”, „zaawansowanym wieku”, skrusze, przeprosinach i pozytywnej opinii środowiska. To nie był bandyta. To był ktoś, kto popełnił błąd – tragiczny, nieodwracalny – i żył z nim każdego dnia.
„To było wzruszające, kiedy przyznał się do winy i płakał na sali sądowej” – mówi nam anonimowo jeden ze świadków procesu. „Nie próbował się wymigać. Widział, co narobił”.
Druga ułaskawiona osoba została skazana za groźby karalne. Groźby są poważne – tego nikt nie bagatelizuje. Ale i tutaj pojawia się obraz chorego, starszego człowieka, którego życie bardziej przypomina szpitalną salę niż więzienną celę.
Czy kara w takim przypadku naprawdę miałaby sens? Czy zamknięcie schorowanego staruszka za kratami byłoby sprawiedliwością, czy tylko okrutnym formalizmem?
Trzeci przypadek budzi chyba najwięcej emocji. Oszustwo. Słowo ciężkie jak wyrok. A jednak – za nim kryje się matka albo ojciec, opiekun ciężko chorej osoby, ktoś przytłoczony życiem, długami i obowiązkami.
Prezydent wziął pod uwagę chorobę bliskiej osoby, konieczność opieki nad nią oraz małoletnie dzieci. Innymi słowy: wybrał rodzinę zamiast krat.
„Gdyby trafił do więzienia, jego dzieci trafiłyby do domu dziecka” – komentuje socjolog dr Marta Kosińska. „Czy to byłby triumf prawa? Czy raczej jego porażka?”
Pięć odmów. Cztery teczki na biurku.
Ale Nawrocki nie był łaskawy dla wszystkich. Pięć osób nie dostało ułaskawienia. Bez nazwisk, bez szczegółów, bez emocjonalnych opisów. Tylko krótka informacja: „odmowa”.
Prezydent zażądał też od Prokuratora Generalnego akt w czterech kolejnych sprawach. To oznacza jedno – ta historia jeszcze się nie kończy. Przeciwnie. Dopiero się rozkręca.
Na korytarzach Sejmu już słychać szepty. Jedni mówią o „odwadze”. Inni o „politycznym teatrze”.
„To nie jest miłosierdzie, tylko selektywna sprawiedliwość” – grzmi poseł opozycji w rozmowie z naszą redakcją. Z kolei sympatyk prezydenta ripostuje: „Wreszcie ktoś patrzy na ludzi, a nie tylko paragrafy”.
Cień Adama Borowskiego
Nad całym zamieszaniem unosi się jeszcze jedno nazwisko: Adam Borowski. Opozycjonista skazany na sześć miesięcy więzienia za zniesławienie Romana Giertycha. Nawrocki już wcześniej mówił, że rozważa jego ułaskawienie.
Czy będzie kolejny głośny gest? Czy prezydent zdecyduje się wejść w otwarty konflikt z częścią sceny politycznej? Tego nikt dziś nie wie.
Pod kancelarią prezydenta stała garstka demonstrantów. Transparenty, megafon, okrzyki.
„Ułaskawić Borowskiego!” – krzyczała młoda studentka. „On nie jest przestępcą, tylko ofiarą systemu!”
Inni patrzyli sceptycznie. Starszy mężczyzna wzruszył ramionami: „Dziś ułaskawiają jednych, jutro drugich. A sprawiedliwość? Kto o niej pamięta?”

Źródło: PAP/Albert Zawada
Między sercem a prawem
Decyzja o ułaskawieniu zawsze balansuje na cienkiej linii. Z jednej strony – prawo, wyroki, sądy. Z drugiej – ludzkie życie, choroba, rodzina, skrucha.
Prezydent wybrał empatię. Ale czy tym samym nie podważył autorytetu sądów? A może przeciwnie – pokazał, że państwo to nie tylko paragrafy, lecz także współczucie?
W sieci wrze. Twitter płonie. Komentarze lecą jak pociski.
„Brawo Nawrocki!” – piszą jedni.
„Skandal!” – odpowiadają drudzy.
A gdzieś pomiędzy tym wszystkim są realni ludzie: chorzy, zmęczeni, przerażeni, wdzięczni albo wściekli.
Co dalej?
Jedno jest pewne: ta decyzja zostanie zapamiętana. Będzie wracać w debatach, sporach, kampaniach wyborczych. Może nawet trafi do podręczników prawa.
Bo pytanie pozostaje otwarte: czy ułaskawienie jest aktem miłosierdzia, czy niebezpiecznym precedensem?
A Ty jak to widzisz? Czy prezydent postąpił słusznie, czy przeszedł granicę? Czy wolałbyś surowe prawo – czy ludzkie serce?

Cześć! Nazywam się Robert Żyła i jestem dziennikarzem w RelNews. Na co dzień zajmuję się tworzeniem treści, które pomagają czytelnikom lepiej zrozumieć otaczający nas świat — od aktualnych wydarzeń społecznych po inspirujące historie ludzi z pasją .
W pracy stawiam na rzetelność, klarowność i nowoczesne podejście do informacji. Lubię łączyć klasyczny styl dziennikarski z nowymi formami przekazu — czy to w reportażu, wywiadzie czy analizie.
Najbardziej cenię sobie moment, gdy dobrze zadane pytanie prowadzi do szczerej, poruszającej odpowiedzi. Poza redakcją interesuję się fotografią, mediami cyfrowymi i podróżami — bo wierzę, że każdy nowy kadr i każda rozmowa uczą mnie czegoś o świecie i o sobie..
