Elektryki to nie fanaberia. To test dla państwa, sieci i portfeli. Nowy raport Polityka Insight bez złudzeń

Źródło: log24.pl

Jeszcze kilka lat temu samochody elektryczne były traktowane jak gadżet. Coś dla fanów nowinek, miłośników ekologii albo firm, które chciały dobrze wypaść w prezentacji ESG. Dziś jednak narracja się zmienia. I to szybko. Coraz częściej mówimy nie o modzie, lecz o systemie. O sieci. O pieniądzach. A przede wszystkim — o tym, czy Polska jest na to gotowa.

Właśnie w tym momencie pojawia się raport „Na prąd” przygotowany przez Polityka Insight. I co ważne, nie próbuje nikogo przekonywać na siłę. Zamiast tego chłodno analizuje fakty. A one bywają niewygodne.

Raport, który studzi emocje

„Na prąd” to sześć esejów i sześć podcastów, które rozbierają elektromobilność na części pierwsze. Autorzy — dr Dominik Brodacki i Karol Tokarczyk — patrzą na nią nie z perspektywy kierowcy stojącego przy ładowarce, lecz z punktu widzenia gospodarki i energetyki. Dlatego zamiast sloganów dostajemy liczby, zależności i konsekwencje.

Co więcej, raport nie ucieka od trudnych tematów. Zadaje pytania o koszty, o sieć elektroenergetyczną, a także o to, czy Polska faktycznie ma szansę coś ugrać w europejskim wyścigu o baterie. Jak mówi jeden z ekspertów cytowanych w podcaście: „Elektryfikacja transportu to domino. Ruszysz jeden klocek, a poruszy się cała gospodarka”.

I właśnie to czuć w całym materiale.

Cena to dopiero początek

Jednym z najmocniejszych fragmentów raportu jest analiza całkowitego kosztu posiadania auta elektrycznego, czyli TCO. I choć wiele osób wciąż skupia się na cenie zakupu, autorzy szybko studzą ten entuzjazm. Bo owszem, elektryk może być tańszy w eksploatacji, ale tylko pod pewnymi warunkami.

Z jednej strony liczy się cena energii. Z drugiej — dostęp do ładowania. Do tego dochodzą podatki, amortyzacja, a także tempo rozwoju technologii. Dlatego decyzja o zakupie EV coraz rzadziej jest impulsem. Coraz częściej to chłodna kalkulacja. „Kupno elektryka to dziś decyzja strategiczna dla domowego budżetu” — mówi stylizowany analityk branży. I trudno się z nim nie zgodzić.

Źródło: X / @marek_2k22

Sieć pod napięciem

Jednak nawet najlepsze kalkulacje nie mają sensu bez prądu w gniazdku. A z tym bywa różnie. Raport jasno pokazuje, że polska sieć elektroenergetyczna już teraz działa na granicy wydolności. Dlatego masowa elektromobilność bez modernizacji infrastruktury to proszenie się o problemy.

Jednocześnie autorzy nie straszą. Wręcz przeciwnie — pokazują rozwiązania. Jednym z nich jest Vehicle-to-Grid, czyli wykorzystanie samochodów jako magazynów energii. Brzmi futurystycznie, ale w praktyce może stabilizować system. „To był moment, gdy publiczność zrozumiała, że elektryk nie musi być problemem dla sieci, tylko jej wsparciem” — wspomina uczestnik jednego z branżowych spotkań.

I nagle przyszłość przestaje wyglądać jak science fiction.

Źródło: elektrowoz.pl

Baterie, fabryki i polska szansa

Raport sporo miejsca poświęca też pozycji Polski w globalnym łańcuchu dostaw baterii. I tu emocje rosną. Bo z jednej strony mamy fabryki, kompetencje i ludzi. Z drugiej — wciąż brakuje nam własnej, silnej marki. Dlatego pytanie brzmi: czy jesteśmy tylko montownią, czy graczem z ambicjami?

Autorzy nie dają prostej odpowiedzi, ale jasno pokazują, że stawka jest wysoka. Chodzi o tysiące miejsc pracy, inwestycje i realny udział w dekarbonizacji transportu. Jak zauważa jeden z rozmówców: „Jeśli teraz nie wejdziemy głębiej w baterie, później będzie już za późno”.

Izera, Jaworzno i wielkie znaki zapytania

W tym kontekście nie da się pominąć ElectroMobility Poland. Projekt Izery od lat budzi emocje, a ostatnie miesiące tylko je spotęgowały. Z jednej strony — 4,5 mld zł z NFOŚiGW na hub elektromobilności w Jaworznie. Z drugiej — odejście wiceprezesa Łukasza Maliczenki, który stał się twarzą nowego otwarcia spółki.

„Nikt się tego nie spodziewał” — komentował jeden z obserwatorów rynku. I faktycznie, pytania mnożą się szybciej niż odpowiedzi. Czy hub będzie impulsem dla krajowej produkcji ogniw? Czy powstaną miejsca pracy? A może znów skończy się na ambicjach?

To nie jest science fiction

Raport „Na prąd” nie obiecuje cudów. I właśnie dlatego robi wrażenie. Pokazuje elektromobilność taką, jaka jest — skomplikowaną, kosztowną, ale też pełną potencjału. To opowieść o transformacji, która dzieje się tu i teraz. I która dotyczy nie tylko kierowców, lecz nas wszystkich.

Bo elektryki to nie tylko samochody. To test dla państwa, dla sieci i dla gospodarki. A także pytanie o to, czy potrafimy myśleć długofalowo.

A Ty? Wierzysz, że Polska wykorzysta tę szansę, czy znów będziemy tylko widzem?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *