Trump flirtuje z Kremlem, Europa drży. Czy Polsce naprawdę grozi wojna?

Donald-Trump

Źródło: Alex Brandon/Associated Press/East News

Czy Polsce grozi wojna? To pytanie znów pada coraz częściej. W studiach telewizyjnych, na portalach społecznościowych, przy kuchennych stołach. I trudno się dziwić. Kolejne prorosyjskie nie tylko wypowiedzi, ale i realne działania Donalda Trumpa sprawiają, że nerwowo robi się nie tylko w Warszawie, lecz w całej Europie Środkowo-Wschodniej.

Najnowsza Strategia Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych dolała oliwy do ognia. Dokument, który teoretycznie miał wskazywać główne zagrożenia dla Zachodu, więcej krytyki kieruje pod adresem Europy niż Rosji. Dla wielu był to moment zimnego prysznica. „Nikt się tego nie spodziewał aż w takiej skali” – przyznaje jeden z europejskich dyplomatów, z którym rozmawiałem.

Wracam do tej tezy po raz trzeci

Po raz pierwszy napisałem, że Polsce wojna nie grozi, w lutym 2024 r. Potem wróciłem do tematu w kwietniu 2025 r. Dziś, na początku 2026 r., znów warto postawić to pytanie. Nie dlatego, że sytuacja się uspokoiła. Wręcz przeciwnie. Właśnie dlatego.

Większość z dziesięciu argumentów, które wcześniej przedstawiałem, pozostaje aktualna. Ale dwa z nich zaczynają niebezpiecznie się chwiać. I tego nie wolno bagatelizować.

Rosja nadal ugrzęzła na Ukrainie

Pierwszy i najważniejszy fakt jest brutalnie prosty: Rosja nie jest w stanie zaatakować żadnego państwa NATO, dopóki nie pokona Ukrainy. A nic nie wskazuje na to, by miało się to wydarzyć w najbliższym czasie.

„To miała być wojna na trzy dni. Tymczasem trwa już czwarty rok” – mówi mi wojskowy analityk z Europy Zachodniej. Większość rosyjskich sił lądowych wciąż jest związana na froncie. Sprzęt się zużywa, ludzie giną, morale nie istnieje. To nie jest armia gotowa do nowego, dużego konfliktu.

Nawet po wojnie Putin nie miałby wolnej ręki

Załóżmy jednak czarny scenariusz: walki na Ukrainie ustają. Czy to oznacza, że Rosja mogłaby rzucić się na Polskę lub państwa bałtyckie? Niekoniecznie.

Moskwa musiałaby mieć absolutną pewność, że Ukraina nie wykorzysta takiego momentu do odbicia okupowanych terytoriów. A tej pewności nie ma i długo mieć nie będzie. Każdy rosyjski generał wie, że odsłonięcie flank to zaproszenie do katastrofy.

Armia Putina jest słabsza, niż chce się wydawać

Rosja wciąż produkuje więcej amunicji niż Zachód. To prawda. Ale jednocześnie traci sprzęt w tempie, którego nie jest w stanie nadrobić nowoczesnymi rozwiązaniami. Coraz częściej sięga po uzbrojenie pamiętające czasy ZSRR.

„Papier przyjmie wszystko, ale czołg z lat 70. nie stanie się nowoczesny tylko dlatego, że ktoś go odmaluje” – ironizuje jeden z ekspertów wojskowych. Publiczność na konferencjach reaguje na takie słowa nerwowym śmiechem. Bo wszyscy wiedzą, że to śmiech przez łzy.

Źródło: X / @MWielichowska

Gospodarka Rosji tyka jak bomba

Rosyjska gospodarka znajduje się w coraz głębszym kryzysie. Putin nie jest Stalinem i nigdy nim nie będzie. Może pompować pieniądze w sektor obronny, ale nie może całkowicie przestawić kraju na tory wojenne. Cena byłaby zbyt wysoka.

Gwałtowna pauperyzacja klasy średniej mogłaby wywołać wybuch społeczny. A to dla Kremla scenariusz znacznie groźniejszy niż jakakolwiek dywizja NATO.

Nie jesteśmy sami – i to robi różnicę

W Polsce i państwach bałtyckich stacjonują siły sojusznicze. To nie są symboliczne kontyngenty. To realna obecność. NATO – nawet bez USA – jest militarnie silniejsze od Rosji. Co ciekawe, ten fakt został zapisany… w amerykańskiej strategii bezpieczeństwa.

Źródło: Getty Images/Omar Marques

Gdzie pojawia się największy niepokój?

Najbardziej chwiejne są dwa argumenty. Po pierwsze: założenie, że porozumienie Trump–Putin nie doprowadzi do faktycznego podziału stref wpływów. Po drugie: wiara, że USA nie zgodzą się na układ, który ośmieszy je na arenie międzynarodowej.

„Trump już nieraz pokazał, że pojęcie prestiżu państwa interpretuje bardzo elastycznie” – mówi mi były dyplomata NATO. I to jest zdanie, które zostaje w głowie na długo.

A Ty? Czujesz się dziś spokojniej czy wręcz przeciwnie?

Polsce wojna nadal nie grozi. Ale margines bezpieczeństwa się kurczy. I to nie przez siłę Rosji, lecz przez nieprzewidywalność Zachodu.

Czy powinniśmy spać spokojnie? A może właśnie teraz warto zachować czujność większą niż kiedykolwiek wcześniej?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *