Arcybiskup, miesięcznice i polityka. Czy Jędraszewski naprawdę stoi ramię w ramię z PiS?

Źródło: Źródło: PAP/Łukasz Gągulski

To miała być historia o „kościelno-politycznym sojuszu”. Wyszła opowieść o napięciach, ambicjach, pogodzie, megafonie – i jednym telefonie, który… niczego nie załatwił.

Od Rio do Brzegów — gdy wiara spotkała logistykę

Rok 2013. Rio de Janeiro. Papież Franciszek mówi: „Kraków!” – a w Małopolsce zaczyna się gorączka. Entuzjazm miesza się z paniką. Gdzie zmieścić miliony pielgrzymów? Błonia odpadają. Za mało miejsca. Za dużo ryzyka.

Wybór pada na Brzegi pod Wieliczką. Oficjalnie: „najlepszy teren”. Nieoficjalnie? Jak mówią ludzie z krakowskiej kurii – bez burmistrza Artura Kozioła nic by się nie wydarzyło.

„On nie krzyczał, nie naciskał. Po prostu był wszędzie tam, gdzie trzeba” – wspomina jeden z lokalnych urzędników.

Kardynał Dziwisz ufał mu bez wahania. W Wieliczce gościł Episkopat. Na zdjęciach – uśmiechy, uściski dłoni, wspólne uroczystości. Mała polityka? Duża dyplomacja? A może zwykła ludzka relacja?

Ale teren w Brzegach był zdradliwy. Błoto. Woda. Bagna. Strach przed katastrofą był realny.

Przyjechała Beata Szydło. Prosiła: przenieśmy główne uroczystości na Balice.

Dziwisz powiedział: nie.

Twardo. Bez dyskusji. I postawił na swoim. Pogoda dopisała. Tłumy przyjechały. A dziś? Tam, gdzie kiedyś śpiewali pielgrzymi, stoją hale produkcyjne.

Symboliczne? Bardzo.

Źródło: X / @tvn24CnB

Nowy metropolita. Nowe napięcia

2016 rok. Koniec epoki Dziwisza. Na jego miejsce wchodzi Marek Jędraszewski – człowiek o ostrym języku, mocnych poglądach i… ogromnej rozpoznawalności.

Dla jednych – strażnik tradycji.
Dla innych – „kapelan PiS”.

Nie wzięło się to znikąd.

Pomnik smoleński w Łodzi? Odsłania Jarosław Kaczyński.
Msza na Jasnej Górze przed „wyborczym orędziem” prezesa? Prowadzi Jędraszewski.
Miesięcznice na Wawelu? Często on przy ołtarzu.

Poseł Dominik Jaśkowiec nie owija w bawełnę:

– „To jest duchowny, który zbyt głęboko wszedł w politykę. Nie powinien decydować o świeckich wyróżnieniach” – mówi.

Radni PiS są wściekli. W kuluarach słychać ostre słowa. Iskrzy.

A Jędraszewski? Nie ustępuje. Mówi o Smoleńsku jako o „niewyjaśnionej tragedii”. Atakuje „siły zainteresowane ukrywaniem prawdy”. Krytykuje prezydenta Dudę za weto „lex Czarnek”.

I… chwilę później przyjmuje od niego państwowe odznaczenie.

Paradoks? Ironia? Czy zwykła gra protokołów?

Megafon, noc i jeden odwołany policjant

Wrzesień 2022. Późny wieczór. Retoryka w Krakowie. Biuro PiS pełne polityków. Na zewnątrz – demonstranci z megafonem.

Głośno. Nerwowo. Iskrzy.

Wicewojewoda Mateusz Małodziński wychodzi dwa razy. Prosi policję o reakcję. Cisza nocna. Spokój. Prawo.

Policja nie reaguje.

Po kilku godzinach rusza machina. Telefony z Warszawy. „Sugestie” z najwyższej półki. Naciski. Szybkie decyzje.

Nadkomisarz Paweł Jastrząb traci stanowisko.

I wtedy pojawia się wątek arcybiskupa.

Jeden z krakowskich księży mówi wprost:

„Jędraszewski próbował się za nim wstawić. Naprawdę próbował. I nic nie wskórał.”

Czyli co?
Gdzie ten rzekomy wpływ na PiS?

„Relacje mityczne” — ale nie romantyczne

Duchowni z Krakowa mówią jedno: podobne patrzenie na świat nie oznacza politycznej symbiozy.

„Arcybiskup odprawia miesięcznice? Tak. Ale z szacunku, nie z partyjnego układu” – słyszymy.

Brzmi przekonująco?
A może trochę naiwne?

Bo gdy patrzymy na zdjęcia: Kaczyński w pierwszej ławce, Jędraszewski przy ołtarzu, politycy PiS ustawieni rzędem… trudno uwierzyć, że to czysty przypadek.

Z drugiej strony – sprawa Jastrzębia pokazuje, że arcybiskup nie ma magicznego telefonu do prezesa. Nie jest „szarą eminencją”. Nie ciągnie za sznurki.

Jest raczej kimś pomiędzy: duchownym z wyraźnym światopoglądem i polityką, która go… nie zawsze słucha.

Kościół, władza i cienka granica

Ta historia mówi więcej niż tylko o Jędraszewskim.

Pokazuje, jak krucha jest granica między duchowością a polityką.
Między kazaniem a agitacją.
Między modlitwą a manifestacją.

„Gdy widzę księdza przy mikrofonie obok prezesa, zastanawiam się: czy to jeszcze religia, czy już kampania?” – mówi nam młoda krakowianka wychodząca z katedry.

Inny wierny wzrusza ramionami:

„Kościół zawsze był blisko władzy. Nic nowego.”

A jednak coś się zmieniło. Dziś każdy gest jest pod lupą. Każde słowo. Każda msza.

Źródło: X / @ArchKrakowska

I co dalej?

Czy Jędraszewski pozostanie symbolem „kościelnej prawicy”?
Czy może z czasem zostanie zapamiętany jako hierarcha, który balansował na niebezpiecznej linie?

Jedno jest pewne: jego relacje z PiS są mniej oczywiste, niż sugerują nagłówki. Mniej romantyczne. Bardziej skomplikowane. I pełne napięć.

Bo między ołtarzem a polityką jest przestrzeń, w której łatwo stracić równowagę.

A Ty co o tym myślisz? Czy Kościół powinien trzymać się z dala od polityki – czy ma prawo zabierać głos w sprawach publicznych bez ograniczeń?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *