Źródło: Unsplash
Fabryki gasną. Rachunki rosną. Portfele chudną.
A w tym samym czasie – jakby w innym świecie – giełdowe salony, fora w Davos i korporacyjne gabinety mają się zaskakująco dobrze. Przypadek? Coraz więcej osób mówi wprost: polityka klimatyczna Unii Europejskiej prowadzi do deindustrializacji Europy, a jej koszty ponosi zwykły obywatel. Elity? One wychodzą z tego obronną ręką.
To właśnie o tym mówił dr Krzysztof Rak, główny analityk Instytutu Zachodniego, w rozmowie z Łukaszem Jankowskim na antenie Radia Wnet. I nie owijał w bawełnę.
Niemcy słabną. I to nie jest chwilowe
Jeszcze niedawno niemiecka gospodarka była lokomotywą Europy. Dziś coraz częściej słyszymy słowo, które do tej pory było tabu: rozpad strukturalny. Nie spowolnienie. Nie korekta. Rozpad.
– „Głównym problemem gospodarki niemieckiej jest po prostu droga energia” – mówi Rak. I trudno z tym polemizować. Energia to fundament przemysłu. Bez niej nie ma hut, chemii, motoryzacji. A właśnie te sektory dostają dziś najmocniej po kieszeni.
Elity polityczne w Berlinie – jak zauważa analityk – wolą mówić o nadmiernej biurokracji. To wygodne. Brzmi technicznie. Neutralnie. Tyle że, jak dodaje Rak, to nie biurokracja zamyka fabryki i nie ona sprawia, że Niemcy biednieją w oczach.

Źródło: Birkenstock
Upadłości większe niż po kryzysie z 2009 roku
Tu robi się naprawdę nerwowo. Zachodnie media ekonomiczne, w tym „Forbes”, zaczynają bić na alarm. Skala bankructw firm w Niemczech jest dziś większa niż po kryzysie finansowym sprzed kilkunastu lat. Tyle że tym razem nie chodzi o banki i spekulacje. Chodzi o realną gospodarkę.
– „To nie jest już zwykły kryzys. To proces, który uderza w fundamenty państwa” – mówi jeden z niemieckich ekonomistów cytowanych w mediach branżowych.
I tu pojawia się paradoks, który wielu ludzi doprowadza do szału.
Źródło: X / @BalazsOrban_HU
DAX rośnie, ludzie biednieją
Indeks DAX trzyma się zaskakująco dobrze. Wielkie niemieckie koncerny notują zyski. Akcjonariusze są zadowoleni. Tylko że… produkcja znika z Niemiec.
– „Firmy po prostu pakują walizki” – tłumaczy Rak. – „Przenoszą zakłady do Chin, Azji, czasem do USA. Tam energia jest tańsza. Tam opłaca się produkować”.
Efekt? Interesy wielkiego biznesu coraz mniej mają wspólnego z interesem państwa i społeczeństwa. To już nie tylko problem ekonomiczny. To, jak mówi Rak, rozpad cywilizacyjno-społeczny.

Źródło: Wikipedia.org
Klimat ponad gospodarką. Za wszelką cenę
Agenda klimatyczna Unii Europejskiej miała być nowym otwarciem. Zieloną przyszłością. Tymczasem coraz częściej słychać głosy, że stała się ideologicznym dogmatem.
Donald Trump, krytykując ją w Davos, zrobił to – jak to on – brutalnie i bez dyplomacji. Ale, jak zauważa Rak, uderzył w sedno.
– „Ta prawda jest dla elit bardziej szokująca niż forma, w jakiej on ją wypowiada” – stwierdził analityk. – „I dlatego wolą jej nie zauważać”.
Bo zmiana kursu oznaczałaby przyznanie się do błędu. A na to, jak widać, nie ma politycznej zgody.
Kto naprawdę płaci rachunek?
Tu odpowiedź jest brutalnie prosta. Nie elity. One poradzą sobie zawsze. Mają kapitał, kontakty, mobilność. Mogą przenieść pieniądze, biznes, życie.
Płaci klasa średnia i niższa. Pracownicy przemysłu. Małe firmy. Rodziny, które widzą, jak rachunki za prąd rosną szybciej niż pensje.
– „Elity są beneficjentami tego systemu. Dlaczego miałyby go zmieniać?” – pyta retorycznie Rak.
I trudno nie odnieść wrażenia, że to pytanie wisi dziś w powietrzu w całej Europie.
Co dalej?
Europa stoi na rozdrożu. Jedna droga prowadzi do korekty kursu, powrotu do realizmu gospodarczego i ochrony własnego przemysłu. Druga – do dalszej deindustrializacji, rosnących nierówności i społecznej frustracji.
Pytanie brzmi: czy ktoś jeszcze słucha ludzi spoza elitarnych sal konferencyjnych?
A Ty co o tym myślisz?
Czy polityka klimatyczna wymknęła się spod kontroli, czy to cena, którą musimy zapłacić za przyszłość?

Cześć! Nazywam się Robert Żyła i jestem dziennikarzem w RelNews. Na co dzień zajmuję się tworzeniem treści, które pomagają czytelnikom lepiej zrozumieć otaczający nas świat — od aktualnych wydarzeń społecznych po inspirujące historie ludzi z pasją .
W pracy stawiam na rzetelność, klarowność i nowoczesne podejście do informacji. Lubię łączyć klasyczny styl dziennikarski z nowymi formami przekazu — czy to w reportażu, wywiadzie czy analizie.
Najbardziej cenię sobie moment, gdy dobrze zadane pytanie prowadzi do szczerej, poruszającej odpowiedzi. Poza redakcją interesuję się fotografią, mediami cyfrowymi i podróżami — bo wierzę, że każdy nowy kadr i każda rozmowa uczą mnie czegoś o świecie i o sobie..
