USA uderzają w Caracas. Maduro schwytany. Świat wstrzymuje oddech

Maduro Transport

Źródło: Truth

Nikt nie spał tej nocy w Caracas. Około godziny 2:00 niebo nad stolicą Wenezueli rozdarł huk eksplozji. Potężny. Głuchy. Taki, który sprawia, że człowiek odruchowo kładzie się na podłodze i czeka. Chwilę później – ryk silników. Nisko lecące samoloty. Światła, dym, chaos. A potem informacja, która w kilka minut obiegła cały glob: Stany Zjednoczone rozpoczęły operację wojskową w Wenezueli. Cel? Nicolás Maduro. Żywy.

Noc, która zmieniła wszystko

Eksplozje odnotowano w pobliżu kluczowych obiektów wojskowych. Fuerte Tiuna – serce wenezuelskiej armii. La Carlota. Terminale lotnicze i portowe. Mieszkańcy mówili o „niespotykanej skali uderzenia”.

To nie wyglądało jak ostrzeżenie. To była egzekucja systemu – relacjonował w rozmowie z lokalnym radiem jeden z mieszkańców dzielnicy El Valle. – Nikt się tego nie spodziewał. Nawet ci, którzy od lat mówili, że Amerykanie w końcu wkroczą.

USA nie działały w próżni. Od miesięcy trwała eskalacja. Ataki na łodzie przemytników narkotyków. Ponad 110 ofiar. Coraz ostrzejsze wypowiedzi Donalda Trumpa. W wywiadzie dla „Politico” mówił wprost: „Dni Maduro są policzone”. Wtedy wielu uznało to za kolejną groźbę. Dziś brzmi to jak zapowiedź.

„Dyktator jest w naszych rękach”

Kilka godzin po ataku stało się jasne, że to nie była demonstracja siły. Siły specjalne USA – według CBS News elitarna Delta Force – schwytały Nicolása Maduro oraz jego żonę Cilię Flores. Zostali przetransportowani na pokład okrętu desantowego USS Iwo Jima.

Donald Trump nie czekał długo. Wrzucił zdjęcie. Maduro w szarym dresie. Ciemne okulary. Słuchawki. Po bokach funkcjonariusze DEA. Internet eksplodował.

To symboliczny moment. Upadek człowieka, który przez lata wydawał się nietykalny – mówi dr Luis Herrera, politolog z Uniwersytetu w Bogocie. – Ale symbolika to jedno. Chaos, który może po tym nastąpić, to drugie.

Źródło: X / @@Minister_Prawdy

Ulice świętują. I boją się jednocześnie

W Caracas ludzie wyszli na ulice. Jedni krzyczeli z radości. Inni stali w milczeniu, patrząc na dym unoszący się nad miastem.

Wybory były farsą. Opozycja słaba. Reżim robił, co chciał – mówi 30-letnia mieszkanka okolic Fuerte Tiuna. – Jeśli to była jedyna droga… może warto było zapłacić tę cenę.

Reuters opisuje sceny radości także poza granicami kraju. Santiago, Madryt, Bogotá. Wenezuelczycy na emigracji płakali, ściskali się, krzyczeli: „Jesteśmy wolni!”.

Od 2014 roku kraj opuściło 7,7 mln osób. Jedna piąta narodu. To nie są statystyki. To rodziny. Puste domy. Miasta bez młodych ludzi.

Źródło: YouTube / @SkyNewsAustralia

Świat podzielony, prawo pod znakiem zapytania

Kuba, Iran i Rosja mówią o „militarnej agresji” i złamaniu suwerenności. Argentyna i Meksyk wyrażają „głębokie zaniepokojenie”. Unia Europejska ostrożnie przypomina, że Maduro nie miał demokratycznej legitymacji, ale podkreśla konieczność ochrony cywilów.

W samych USA też wrze. Część Kongresu pyta wprost: gdzie była zgoda na użycie siły? Krytycy ostrzegają przed niebezpiecznym precedensem.

Kto teraz rządzi Wenezuelą?

Trump zapowiada „grupę przejściową” wybraną przez USA. Mówi o pokoju, wolności i… ropie. Dużo ropy. Eksperci już spekulują, że zmiany w Caracas mogą uderzyć w Rosję poprzez spadek cen surowca.

Padło też nazwisko Delcy Rodríguez. Wiceprezydentka ma być gotowa „zrobić to, co konieczne”. Co to dokładnie znaczy? Tego nikt jeszcze nie wie.

Maduro w USA. Proces już w drodze

Samolot z pojmanym byłym przywódcą wylądował w bazie Stewart niedaleko Nowego Jorku. FBI. DEA. Kamery. W poniedziałek Maduro ma stanąć przed sądem federalnym. Zarzuty? Narkotyki. Terroryzm. Lista jest długa.

I tu pojawia się pytanie, którego nikt dziś nie potrafi zignorować: czy to początek nowej Wenezueli, czy zapalnik kolejnego globalnego kryzysu?

Jedno jest pewne. Ta noc przejdzie do historii.
A Ty – jak oceniasz działania USA?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *